featured Slider

Wycieczka w skandynawski las


Było to dość dawno, bo w styczniu, ale maturzyście chyba 
odpuścicie brak czasu na obróbkę. Mam nadzieję. Zimą tego roku byłem w Danii, nie w jakimś większym mieście, wręcz przeciwnie, na wsi. miałem szczęście mieszkać w dość malowniczym miejscu a apogeum tej malowniczości znajdowało się w pobliskim lesie Tornby.

Drift pod obiektywem

W ramach krótkiego wprowadzenia wyjaśnię na czym polega drift. Najogólniej mówiąc jest to jazda bokiem w kontrolowanym poślizgu. Brzmi prosto, a wręcz zwyczajnie?
  Drift to dość młody i prężnie rozwijający się sport motorowy, którego pokaz miałem okazję oglądać 5 września tego roku, przy Poznańskim stadionie na Bułgarskiej, podczas zawodów Drift Masters Gran Prix 2015. Jest on pełen emocji, adrenaliny, ryku maszyn i swądu palonej gumy!



Mknące z ogromną prędkością samochody i obłoki dymu za nimi dają ogromne pole popisu dla fotografa co z miłą chęcią wykorzystałem "cykając" klatkę po klatce, ale nie bójcie się, dla was wybrałem tylko te, które są moim zdaniem najlepsze.

Malowanie światłem

Na rozpoczęciu chciałbym się tymże postem przywitać ze wszystkimi którzy odwiedzą tę stronę. Jako że jest to wpis rozpoczynający to chciałbym go zaakcentować czymś co sam w fotografii lubię i co sprawia mi nieopisaną przyjemność. Tym czymś jest właśnie malowanie światłem, z angielskiego light painting. Samo słowo „fotografia” tłumaczone z greki znaczy właśnie rysowanie lub pisanie światłem, jednak tu sami dzierżymy pędzel i tworzymy w pełni tego słowa znaczeniu. Poniżej widzimy właśnie takie dzieło.


W tych akurat kadrach to nie ja mam świetlny pędzel, ma go artysta z Wrocławskiego rynku, tańczący z pochodnią. Płonąca, nasączona w paliwie, kula ognia zostawia ślad, który maluje nam się w kadrze jako taki oto ogniowy bezkształt. 


Technika wymaga oczywiście właściwego sprzętu,  w tym wypadku statywu gdyż działamy tu na długich czasach naświetlania rzędu 1s czasem nawet 5s, a więc z ręki byłoby trudno. Są to oczywiście pobieżne rady dla początkujących więc jeśli chcielibyście poradnik związany z tą techniką fotograficzną, piszcie w komentarzach lub ślijcie maile.

Tu sytuacja wygląda podobnie jak poprzednio tylko z tą różnicą, iż artystów jest więcej. Więcej ognia, więcej światła, więcej świetlnych śladów zostawionych na matrycy.

W oczy rzucać się może to, że tło jest lekko poruszone. Wynika to z tego faktu, iż była to fotograficzna partyzantka, brak jakiegokolwiek osprzętu, brak przygotowania. 

Byłem wtedy na wakacjach i nie myślałem by wziąć do samolotu statyw, zresztą nikt nie mówił, że hotel zapewnia takie atrakcje! Ale od czego ma się wyobraźnię i leżak, na którym się siedzi! Jak widać brak sprzętu zawsze można czymś rekompensować, wystarczy chcieć.


Jednak nie zawsze trzeba rysować w powietrzu jakieś wzorki. Można samemu oświetlić dany obiekt tak jak nam wyobraźnia podpowie, w tym wypadku most św. Jordana w Poznaniu.
Cała sztuczka polegała na ustawieniu aparatu na statywie, wybraniu dość długiego czasu, mniej więcej 20 s, ustawienie samowyzwalacza i pobiegnięcie z lampą błyskową w ręku. Kierowałem w ten sposób pojedyncze błyski światła w wybrane przeze mnie miejsca na moście. Oczywiście wymaga to prób i błędów więc nie zrażajcie się jeśli nie wychodzi za pierwszym razem, eksperymentujcie.

Na koniec tego wpisu chciałem na przekór pokazać początek, a właściwie moje początki z malowaniem światłem. Były to pierwsze tego typu zabawy i to one sprawiły, że tak upodobałem sobie tę technikę.

Też weźcie znajomych na taką zabawę, dużo śmiechu, dużo prób, z czasem fajnych efektów, a same rezultaty zależą tylko od was bo możecie malować co chcecie, co wam wyobraźnia przyniesie.

Jeśli spodobał Ci się wpis i zdjęcia, lub chcesz wyrazić konstruktywną krytykę, zostaw proszę komentarz. Dzięki i do następnego!